Menu

Producenci

Zaloguj się

Opcje przeglądania

Cena
  • od do

wszystkie pozycje wydawane przez to wydawnictwo

Klinika Języka

Sortuj wg: ▲ Nazwa produktu | Cena
'Wspomnienia z mego życia i pracy Ks. Wacław Bliziński
Cena: 46,00 zł
szt.
'Wspomnienia z mego życia i pracy Ks. Wacław Bliziński

Wydawnictwo Klinika języka

oprawa twarda

str. 390 format 155x230 mm

 

Ksiądz Wacław Bliziński był postacią niezwykłą. Postawiony wobec wyzwań nie tylko misyjnych, ale także ekonomicznych, stworzył z podupadającej wioski Lisków niedaleko Kalisza, ośrodek spółdzielczości i oświaty, emanujący na całe województwo i na cały kraj. Dziś dzieło księdza Blizińskiego jest całkowicie zapomniane. Pamiętają o nim w Liskowie, ale w Polsce nikt nie wie kim był i jak działał ten człowiek. Napisany jego ręką tom wspomnień, poprzedzony jest wstępem kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Dostępność:
duża ilość
39 wypraw na dziewiąty krąg Krzysztof Osiejuk Toyah
Cena: 39,00 zł
szt.
39 wypraw na dziewiąty krąg Krzysztof Osiejuk Toyah

Klinika języka 

oprawa miękka

 Porywające historie największych rodzin finansowych świata.

Dostępność:
średnia ilość
70 lat wspomnień Hipolit Korwin-Milewski
Cena: 52,00 zł
szt.
70 lat wspomnień Hipolit Korwin-Milewski

Klinika języka

oprawa twarda

Wspomnienia ziemianina, polityka, działacza społecznego - świadka i uczestnika najważniejszych wydarzeń końca XIX i początków XX wieku.

Dostępność:
średnia ilość
70 lat wspomnień tom 2 Hipolit Korwin-Milewski
Cena: 46,00 zł
szt.
70 lat wspomnień tom 2 Hipolit Korwin-Milewski

Wydawnictwo Klinika języka

oprawa twarda

str. 322

 

Z czego dotychczas i od przeszło pięciuset lat składała się ta narodowość? Z dwóch prawie równych sobie części: tej, którą w końcu XIV wieku przyniosła w posagu królowa Jadwiga, i tej, którą przyniósł W. książę Władysław Jagiełło. Zupełnie nierówne w samym początku tego związku, zrównały się prawie stopniowo w ciągu czterechset lat częściowo drogą infiltracji, częściowo drogą asymilacji, i właśnie wtedy, kiedy w końcu XVIII wieku Państwo zostało rozczłonkowane, było już dokonane zjednoczenie narodu.

Mówię tak dlatego, że wbrew szablonowym demagogicznym twierdzeniom wartość, produkcyjność i twórczość większych narodów nigdzie nie zależała i jeszcze nie zależy od gatunku jego plebsu. Zależy wyłącznie od jego warstwy czołowej, tak zwanej elity, stosunkowo nielicznej; bez jej kilkusetwiekowej pracy i wysiłków ten plebs jeszcze by się składał z prawdziwego stada dwunożnych stworzeń okrytych zwierzęcymi skórami, żyjących pod szałasami z gałęzi, broniących swego życia od drapieżników za pomocą kamieni lub kołów drewnianych. Otóż w końcu XVIII wieku, jeśli plebs kresowy różnił się swoją gwarą domową i po części obyczajami od rdzennie polskiego, to warstwa czołowa i tu, i tam była do takiego stopnia zlana i zrównana, jak się tego jeszcze wtenczas nie zauważało między południowymi i północnymi Francuzami lub Niemcami.

Fragment tekstu

Dostępność:
duża ilość
Bagno głębokie - Jawein mecula Natan Hanower
Cena: 25,00 zł
szt.
Bagno głębokie - Jawein mecula Natan Hanower

Wydawnictwo Klinika Języka

oprawa twarda

str. 162 format 123x172 mm

 

Natan ben Mojżesz (ben Mosze) Hannower lub Natan Hanowerski (j. hebr.: נתן נטע הנובר) ( zm.14 lipca 1683 w Brodzie na Morawach) – historyk żydowski, kronikarz, talmudysta i kabalista. Według niektórych historyków utożsamiany z Natanem z Krakowa. Do 1648 przebywał na Wołyniu, podczas rebelii kozackiej 1648 mieszkał w Zasławiu, skąd uciekł do Pragi, później był rabinem Jass. W 1653 w Wenecji napisał kronikę „Jawen mecula” (Głębokie bagno), zawierającą bardzo realistyczny opis wojny kozackiej oraz prześladowań Żydów na Ukrainie. Kronika ukazała się w przekładzie polskim we Lwowie w 1912. Powszechnie w historiografii postrzegany jako najbardziej realistyczny i wiarygodny kronikarz. Natan Hannower we wstępie „Jawen Mecula” przeprowadza obliczenia gematryczne. Mają one dowodzić, że tragedie lat 1648/49 (TaCh we-TaT) zostały przewidziane już wcześniej i mogą stanowić preludium nadejścia czasów mesjańskich. Znajduje oparcie w odpowiedniej interpretacji fraz biblijnych. Również w Zoharze w podobny sposób typowano rok 408 (czyli 1648), równowartość słowa „zot” (ten), które pojawia się w Biblii w zdaniu „w roku TYM, jubileuszowym wszyscy powrócą do swej własności” (przepis odnośnie roku jubileuszowego w księdze Wyjścia). Sam tytuł „Jawen Mecula” oznacza Bagno Głębokie, również nawiązanie do biblijnego „Tawaati ba-jewen mecula” (Tonę w bagnie głębokim). Zawiera jednocześnie grę słów, gdyż pierwsze słowo może być odczytywane zarówno jako Jawen (bagno), jak i Jawan (Grek), jak Hanower nazywa prawosławnych, czyli ogólnie Kozaków, czy Ukraińców. Chmielnicki jest nazywany z kolei Chmiel, co służy potraktowaniu jego nazwiska jako akronimu wyrażenia „Chawlej Masziach Jawo Leolam” (Bóle-porodowe Mesjasza nadejdą na świat). Jest to ewidentna aluzja, już na wstępie kroniki Hannowera, do mesjańskich przewidywań. Autor „Szaare Cijon” (Bramy Syjonu), zbioru modlitw, kabalistycznych ceremonii żydowskich wydanego w Pradze w 1662 oraz autor Słownika hebrajsko-niemiecko-włosko-polskiego wydanego w Amsterdamie w 1701.

Dostępność:
średnia ilość
Baśń jak niedźwiedź Historie amerykańskie tom I Gabriel Maciejewski Coryllus
Cena: 40,00 zł
szt.
Baśń jak niedźwiedź Historie amerykańskie tom I Gabriel Maciejewski Coryllus

Klinika języka

oprawa miękka

 

Dostępność:
na wyczerpaniu
Baśń jak niedźwiedź Kredyt i wojna tom I Gabriel Maciejewski Coryllus
Cena: 40,00 zł
szt.
Baśń jak niedźwiedź Kredyt i wojna tom I Gabriel Maciejewski Coryllus

Klinika języka

oprawa miękka

Nie ma chyba w Polsce czytelnika, który nie przeżywałby kiedyś, w młodości lub trochę później fascynacji średniowieczem, szczególnie zaś czasami pierwszych krucjat. To są sprawy znane i dopadające człowieka jak zakaźne choroby wieku dziecięcego. Niektórzy z nich wychodzą i są zdrowi z innymi ta tęsknota pozostaje na całe życie. Ze mną pozostała. Nie rozwinęła się jednak w ten sposób, jaki często dostrzegamy u ludzi poważniejszych, którzy wybierają kariery naukowe i z zapałem studiują źródła. U mnie upodobanie to przerodziło się w dość powierzchowną pasję do odczytywania kodów średniowiecznych obecnych w literaturze popularnej i filmie. Trwało to całe życie, od momentu kiedy po raz pierwszy obejrzałem serial zatytułowany „Ivanhoe”, do dziś właściwie, kiedy napisałem tę książkę. Wygląda ona tak, jak sobie wymarzyłem i mam nadzieję, że styl ten i schemat uda mi się powtórzyć w kolejnych tomach zatytułowanych „Kredyt i wojna”. Oto przed nami zestaw tekstów i narracji rozmaitego typu, od opracowań naukowych poczynając, poprzez krępujące swoją słabością powieści, po filmy i seriale. Ich centralnym punktem, nieraz zupełnie niewidocznym, jest relacja pomiędzy Kościołem, herezją i Żydami, osią zaś polityka Londynu i króla Anglii skierowana na Wschód, ku Konstantynopolowi i Egiptowi. To nieprawda, powiecie, w żadnym filmie o rycerzu Ivanhoe, ani w żadnym serialu o Robin Hoodzie nie ma takich wątków….akurat…oczywiście, że są. I to jeszcze jak wybite. Widać je na samym przodzie. Wyszedłem z założenia, że nadużywanie średniowiecznych narracji w prozie i poezji stulecia XIX i XX miało jakiś sens i cel, zważywszy na to, że zajęciem tym parali się zwykle ludzie bliscy kręgom władzy lub tacy – jak Walter Scott – których dzieło zostało przez władzę wykorzystane do sformułowania nowej polityki wewnętrznej imperium. Książka ta jest próbą odnalezienia tego sensu. Po co świat nowoczesny sięgał do średniowiecza i jakie motywy z tamtej epoki interesowały pisarzy XIX i XX wieku najbardziej? To podstawowe pytania, jakie sobie w tej pracy postawiłem. Prowadzą nas one w sposób nieunikniony ku herezji, tej najważniejszej, ku herezji która rozwinęła się w Langwedocji – na Południu – o którym zawsze piszę wielką literą. Herezji, która stała się najważniejszy motywem służącym do walki propagandowej jaką nowoczesne państwo toczy z Kościołem. Jest w tej walce pewien dość subtelny element rywalizacji, który widzimy w sposobie jaki wobec motywów średniowiecznej kultury stosowali autorzy imperium brytyjskiego i cesarstwa, a potem republiki francuskiej. Ci pierwsi czynili to z o wiele większa skutecznością i można by rzec na długi dystans, ci drudzy z o wiele większym polotem, ale okazyjnie. Brało się to wprost z istotnego charakteru obydwu ustrojów. Imperium wchłania wszystko co ma jakikolwiek walor, a niechby nawet powierzchowny, czyni z tego dekorację, patrosząc najpierw ów element z treści istotnych. Republika próbuje odwracać znaczenia i ma nadzieję, że nikt się w tym oszustwie nie połapie. Za każdym razem ponosi klęskę, ale co jakiś czas ponawia próbę. Nie może częściej, bo republika tonie w samouwielbieniu, imperium zaś jest dużo bardziej dyskretne i zabudowuje front swoich działań malowniczymi dekoracjami. Scenografie te nie zawsze bywają rozpoznane, stąd też w świecie dawniejszym i nam współczesnym istniało kilka imperiów, które śmiało możemy nazwać ukrytymi. O wiele trudniej jest występować przeciwko imperium niż przeciwko republice, albowiem zarzutu formułowane przeciwko tej drugiej przychodzą niejako same z siebie. One też, podoba się to komuś czy nie, wiążą się z herezją Południa. Stąd nie przedstawiam w tej opowieści ani jednego bohatera, który stanąłby do walki z imperium. Książka kończy się jednak swoistym wyznaniem wiary, które złożył dawno temu człowiek, o istnieniu którego większość z nas nie ma pojęcia. Pewien hrabia z Wołynia, który przez wiele lat służąc republice, porzucił ją dla idei Bożego Porządku. Dokładnie takiego jaki dawno, dawno temu, w oparciu o wielkie zgromadzenia zakonne, te od pracy i kontemplacji, a także te od walki z mieczem w dłoni, próbował zbudować papież Innocenty III. Są więc w tej pracy akcenty polskie, choć temat wydaje się być od Polski niesłychanie odległy. To ułuda, jeśli zaczynami pisać i myśleć o herezji, od razu okazuje się, że wszystko co z nią związane jest aktualne przez cały czas. Wystarczy tylko byśmy przetarli okulary i zrezygnowali z narracji proponowanych przez imperium przełomu wieków XVIII i XIX oraz narracji proponowanych przez republikę sto lat później. Wystarczy byśmy zrezygnowali z pism spadkobierców romantycznych złudzeń i opracowań naukowych opartych na zdekompletowanych źródłach. By to zrobić musimy zmienić perspektywę i zbadać jakie związki poza doktrynalnymi, łączą wielkie organizmy państwowe czynne na przełomie XII i XIII wieku. Żeby rzec ująć wprost musimy sprawdzić jak w tamtych czasach płyną rzeki i które z nich są najważniejsze. To pozornie łatwe, bo rzeki te płyną dziś dokładnie tak samo i dla wielu ludzi nic z tego faktu nie wynika. Dla nas jednak ta oczywistość ma znaczenie kluczowe. Jest więc ta książka opowieścią o rzekach i miastach nad nimi położonych. Najważniejsze zaś dla naszej historii są dwie arterie wodne płynące w przeciwnych kierunkach – Rodan i Garonna. Tło zaś stanowi Dunaj łączący dwa cesarstwa – bizantyńskie i niemieckie. I pozostaje mi teraz nadzieja, że w drugim tomie „Kredytu i wojny” uda mi się opowiedzieć historię innych rzek: Loary, Sekwany i mało póki co istotnej rzeki Arno, nad którą położone jest miasto Florencja. Kiedy zmienimy perspektywę i popatrzmy na herezję poprzez pryzmat spraw gospodarczych, w pewnym oddaleniu pozostawiając kwestie doktrynalne, zauważymy, że była ona projektem politycznym powstałym na styku starych, pamiętających czasy Wizygotów interesów Bizancjum oraz rodzącego się właśnie imperium Plantagenetów. I tak właśnie należy o niej myśleć. Jak o enklawie, gdzie ludzie z tej i z tamtej strony realizują swoje interesy. W kogo wymierzone? Łatwo zgadnąć – w papieża i jego jedynego, ówczesnego sojusznika czyli dynastię Kapetyngów. Ów skomplikowany układ przeciwieństw zapewnia herezji żywotność, ginie ona dopiero kiedy znika jeden z głównych jej sponsorów czyli Konstantynopol, a na jego miejscu pojawia się nowy bożek, ustalający zasady gry według własnego widzimisię – Wenecja. Pozostają jeszcze Żydzi. Bez nich nie udałoby się zainstalować herezji na Południu. Bo co do tego, ze została ona zainstalowana nikt chyba nie ma żadnych wątpliwości. Tereny wokół Narbonne, Tuluzy, Carcassonne i Beziers, to obszary, gdzie wpływy i potęga diaspory sięgają czasów rzymskich. Kraina o bogatej kulturze, dobrych drogach i wielkich, zasobnych miastach, kraina w sam raz nadająca się do tego by zaimportować tam nowe formy życia zbiorowego, rozwijające się wokół nieznanych jeszcze szerzej idei. Obecność herezji na Południu nie zależała od Żydów, jak sądzę, ale też nie byli oni jej przeciwni, do momentu kiedy wielcy panowie Langwedocji, o czym milczą narracje tak republikańskie jak i imperialne, nie próbowali dokonywać na diasporze coraz bezczelniejszych wymuszeń. Wszystko to zostało przed czytelnikami karmionymi opowieściami będącymi dziełem imperium i republiki, starannie ukryte. To co widać zaś to łzawa historyjka o biednych katarach prześladowanych przez podłych sługusów ponurego Kościoła. Gdzie jest narracja kościelna spytacie? No właśnie, gdzieś jest, ale z pewnością nie ma jej pod ręką, została głęboko ukryta, albowiem reaktywowana przez imperium najpierw, a potem przez republikę herezja, nie jest zainteresowana jej propagowaniem. Jeśli macie chęć i czas możecie jej poszukać. Póki co zachęcam do lektury. Gabriel Maciejewski

Dostępność:
duża ilość
Baśń jak niedźwiedź Polskie historie tom 2 Gabriel Maciejewski Coryllus
Cena: 40,00 zł
szt.
Baśń jak niedźwiedź Polskie historie tom 2 Gabriel Maciejewski Coryllus

Klinika Języka

oprawa miękka

 

Po długiej nieobecności powraca II tom Baśni jak niedźwiedź. Jest to powód do radości, ale też trochę do smutku. Nie udało mi się na razie wydać go w twardej oprawie z ilustracjami, nie oznacza to jednak, że zarzuciłem ten pomysł. Oto przed Państwem po raz kolejny, czwarty już II tom Baśni jak niedźwiedź, czyli historia upadku Węgier w roku 1526, historia banków niemieckich, węgierskich kopalń, historia Jakuba Fuggera, początków herezji luterańskiej i marszu sułtana Sulejmana na Węgry. Historia tak mocno zaczepiona o czasy nam bliskie, o przełom stuleci XIX i XX, że aż trudno w to uwierzyć. Są tacy, którzy twierdza, że trzeba koniecznie przeczytać tę książkę, by poznać prawdę.

Dostępność:
duża ilość
Baśń jak niedźwiedź Polskie historie tom I Gabriel Maciejewski Coryllus
Cena: 45,00 zł
szt.
Baśń jak niedźwiedź Polskie historie tom I Gabriel Maciejewski Coryllus

Klinika języka

oprawa twarda

 

Wydanie III poprawione i uzupełnione (5 nowych rozdziałów), 338 stron formatu 240mm x 165mm, oprawa twarda, z dziesięcioma barwnymi ilustracjami, kolorową wkładką zdjęciową, złotą wstążką-zakładką i złotą kapitałką.

Dostępność:
duża ilość
Baśń jak niedźwiedź Polskie historie tom III Gabriel Maciejewski Coryllus
Cena: 44,00 zł
szt.
Baśń jak niedźwiedź Polskie historie tom III Gabriel Maciejewski Coryllus

Klinika języka

oprawa miękka

Smoki przybyły do Brytanii wraz z legionami rzymskimi. Żołnierze nieśli je zatknięte na drzewcach, były one symbolem władzy wykonawczej jaką nad każdym legionistą miał jego oficer. Władzy brutalnej i srogiej, drakońskiej po prostu. Do Rzymu zaś smoki przybyły ze wschodu, z olbrzymich przestrzeni rozciągających się na Wołgą i Donem, ze Scytii. Ponoć mieszkały tam dawno temu, ale Scytowie nie potrafili pokazać ani jednego żywego egzemplarza.

Smok zadomowił się na Wyspie i przetrwał czasy rzymskie, doskonale odnalazł się w nowej epoce, a potem świetnie radziło sobie w każdej kolejnej.

W stuleciu XVI, zwany epoką elżbietańską, smok powrócił w postaci kolejnej odsłony mitu o królu Arturze, mitu celtyckiego związanego z Walią. Jedna z legend imperialnych Brytanii mówiła, że potęga Wyspy powróci, kiedy na tronie zasiądzie po raz kolejny Walijczyk, potomek Artura Pendragona.

Legenda rodzinna Tudorów mówi, że pochodzą oni z Walii, na tronie zaś Wielkie Brytanii zasiedli po to, by spełniła się przepowiednia. Wśród wielu krążących w dobie elżbietańskiej opowieści, wiele było takich, które z rozmysłem przygotowywali propagandyści królewscy. Tacy jak znany nam już John Dee. On właśnie sięgnął do swoistej dosyć redakcji mitu arturiańskiego, wedle której Artur, dawno temu, stworzył wielkie celtyckie imperium, podbijając wszystkie północe wyspy, od Grenlandii, przez Islandię po Rosję.

W roku 1547 John studiował w Cambridge i był ponoć uzależniony od studiowania, większość czasu spędzał na zajęciach lub w bibliotece. Ponoć nad książkami ślęczał aż 18 godzin na dobę. Pasjonowała go matematyka i jej praktyczne zastosowanie. W roku 1548 przybył do Lovanium, gdzie zapisał się na kurs prawa, ale w rzeczywistości jego czas poświęcony był wyłącznie liczbom i praktyce matematycznej. W Lovanium John Dee poznał Mercatora, a także innych wybitnych kartografów i nawigatorów zarówno z północy, jak i z południa. Pod ich wpływem zajął się miernictwem, co wprost popchnęło go ku geometrii Euklidesa. Znajomości te, jak również wiedza, którą zdobył przydały mu się bardzo kiedy przygotowywał wiele lat później żeglarzy Kompanii Moskiewskiej do wypełniania zleconych im zadań.

Fragment rozdziału „Artur Pendragon podbija północ”

Dostępność:
duża ilość
Baśń jak niedźwiedź Socjalizm i śmierć tom 1 Gabriel Maciejewski Coryllus
Cena: 52,00 zł
szt.
Baśń jak niedźwiedź Socjalizm i śmierć tom 1 Gabriel Maciejewski Coryllus

Klinika Języka

oprawa twarda

str. 336 format 170x247 mm

 

Pierwszy tom nowego cyklu Baśni jak niedźwiedź napisany został na podstawie pamiętników działaczy socjalistycznych i niepodległościowych. Spisywali oni swoje wrażenia i przemyślenia na temat urządzenia społeczeństwa polskiego, niepodległości i socjalizmu w stanie euforycznym, a także w poczuciu całkowitej bezkarności. To jest niesamowite i dziwne, że mając pod ręką, bo są to publikacje powszechnie dostępne, tak demaskatorskie treści, nikt jeszcze nie spróbował zmierzyć się z mitem socjalizmu jako jedynej drogi do niepodległości. Można powiedzieć, że nie dyskutuje się z faktami, a przecież socjalistyczna niepodległość stała się faktem. Oczywiście, że można, wszyscy dookoła kwestionują fakty, a mistrzami w tym są sami socjaliści. Wyjaśnijmy od razu, że książka ta nie jest nudnym wykładem socjologiczno-politycznym. Autor bowiem postanowił pokazać początki ruchu socjalistycznego na ziemiach polskich poprzez pryzmat kryminalno-obyczajowy. Zrobił to w dodatku, bez tak irytującego u innych autorów podejmujących tę tematykę, zachwytu nad światem przestępczym, jego hierarchiami i wyczynami. Zapraszam do lektury

/źródło opisu - strona wydawcy /

Dostępność:
duża ilość
Baśń jak niedźwiedź Socjalizm i śmierć tom 2 Gabriel Maciejewski Coryllus
Cena: 52,00 zł
szt.
Baśń jak niedźwiedź Socjalizm i śmierć tom 2 Gabriel Maciejewski Coryllus

Wydawnictwo Klinika Języka

oprawa twarda

str. 380 + zdjęcia format 167x247 mm

 

Najważniejsza zaś gawęda dotycząca jest „duchowości” Piłsudskiego dotyczyła momentu jego narodzin. Oto w pamiętnikach jego żony Aleksandry znajdujemy fragment, w którym mówi on o tym, że kiedy matka wydawała go na świat, w mroźny grudniowy dzień, nad domem Piłsudskich w Zułowie przeleciał duch Napoleona Bonaparte. Piłsudski powtarzał tę opowieść dość często i mawiał, że to dzięki temu iż duch Napoleona spojrzał nań w momencie narodzin, ma on te niezwykłe zdolności wojskowe. Pomińmy fakt rzeczywistych zdolności wojskowych Józefa Piłsudskiego oraz zdolności wojskowych w ogóle. Jest to mniej istotny aspekt sprawy. O wiele ważniejsze jest to, kto Piłsudskiemu ową gawędę podsunął i w którym momencie jego życia się to stało. Nie uzyskamy niestety odpowiedzi na to pytanie, ale pamiętać musimy, że Józef Piłsudski był młodzieńcem introwertycznym, skłonnym do zagłębiania się we własne emocje i łatwo ulegającym żywym i ekscytującym opowieściom. W czasach zaś, na które przypadła jego młodość, zjawiska metampsychiczne były codziennością i omawiano jest szeroko, najszerzej zaś w kołach sympatyzujących z socjalizmem. Gawęda Piłsudskiego o Napoleonie ma naprawdę ciekawy początek. Oto duch Bonapartego obudził się w swoim mauzoleum, w Pałacu Inwalidów w Paryżu i postanowił zobaczyć szlak, którym jego wielka armia zmierzała ku Moskwie. W tym celu pofrunął na Litwę, nie zważając na grudniowe niepogody i zimno. Duchy wszak nie odczuwają chłodu, a wicher pewnie je nawet ekscytuje. I wtedy właśnie lecąc nad dachami litewskich dworów zajrzał wprost w oczy maleńkiego Ziuka, i tchnął może nawet na niego, przez co ten nabrał cech zupełnie niezwykłych. Oczywiście, ktoś może sobie taką historię wymyślić i podawać ją potem towarzystwu przy kawie, ale w przypadku Piłsudskiego, było to uporczywe, momentami nachalne.

Fragment rozdziału „O duchowości katolickiej, socjalistycznej i piłsudskiej”

Dostępność:
średnia ilość
Budowa jachtów Tadeusz Sołtyk
Cena: 49,00 zł
szt.
Budowa jachtów Tadeusz Sołtyk

Klinika języka 

oprawa twarda

 

Budowę jachtu zaczyna się od wykonania kilu drewnianego łącznie ze sztabą i pawężą i szablonów przekrojów poprzecznych. Szablony przekrojów wykonujemy z drzewa, jeśli chodzi o wykonanie jednej czy paru sztuk jachtów, metalowe jeśli budować będziemy większą serię. Dla wykonania szablonów drewnianych zbijamy z desek ramy takie, aby dał się z nich wyciąć kształt przekroju (rys. 350).

Szablon musi być tak wykonany, aby deski z których będziemy wycinać kształt przekroju leżały w jednej płaszczyźnie, połączone osobnemi nałożonemi na nie laszami. Każdy szablon musi mieć wyraźnie i starannie oznaczoną płaszczyznę symetrii jachtu i poziom linii wodnej. Oczywiście kąt prosty między nimi musi być ściśle zachowany.

Przekroje z odjętą grubością klepek, kilu itp. wyrysowujemy na odpowiedniej wielkości arkuszu sklejki, nakładamy ten rysunek na ramy i przewiercając cienkim świderkiem otworki wzdłuż linii, przenosimy ich kształt. Ten sposób jest najdokładniejszy. Rysowanie wprost na ramach jest niedokładne z powodu niemożności wyznaczenia całych osi, od których można by odmierzać punkty przekrojów. Osie te przebiegają po większej części poza powierzchnią desek. Następnie wycinamy szablony piłką ramową lub taśmową. Zwrócić należy uwagę na to, że klepki będą szły zbieżnie, więc jeśli jedną stronę szablonu przyjmiemy (rys. 350) za płaszczyznę przekroju, to szablon należy ściąć skośnie od niej zaczynając. To ścięcie najlepiej wykonać heblem, gdy szablony są już ustawione, należy tylko pamiętać aby nie popełnić błędu. Należy mianowicie szablony ustawiać jedną powierzchnią przyjętą jako miarodajna, w płaszczyźnie przekroju, a grubością deski w kierunku zbieżności klepek, a więc w stronę gdzie przekrój się zmniejsza.Jeśli budujemy jacht skośnodenny, to jako szablony wykorzystujemy żebra.

Fragment książki

Dostępność:
średnia ilość
Czerwiec polski Antoni Władysław Jakubski
Cena: 79,00 zł
szt.
Czerwiec polski Antoni Władysław Jakubski

Wydawnictwo Klinika Języka

oprawa twarda

 str. 560 format 155x230 mm

 

Czerwiec polski to przez stulecia jedyne źródło czerwonego barwnika tak potrzebnego wielkim tego świata do zaznaczenia swojej wyjątkowej pozycji. Czerwiec polski to lewar, na którym wyniesiona została w górę Rzeczpospolita; to jedno ze źródeł jej sukcesu i bogactwa. Dlaczego – zapyta ktoś – nie powraca się w nowych opracowaniach do tematu czerwca polskiego, skoro to takie ważne? Na to pytanie powinni odpowiedzieć zawodowi historycy. Jestem jedynie amatorem, dziennikarzem oceniającym – czasem trafnie, czasem nie – potencjał różnych tematów, a także wydawcą. Jako dziennikarz i wydawca mogę więc jeszcze raz powtórzyć – książka o czerwcu polskim Antoniego Jakubskiego to jedna z najważniejszych książek napisanych w języku polskim.

Czasem w tak drastycznie prostych i klarownych opiniach dobrze jest się podeprzeć jakimś łatwym w ocenie wizualnej argumentem. Ja mam taki argument. Jeśli popatrzymy na zasięg występowania czerwca polskiego, łatwo zauważymy, że pokrywa się on dość dokładnie – korekty na korzyść czerwca i niekorzyść Rzeczpospolitej występują na zachodzie – z granicami państwa polsko-litewskiego. Najprościej rzecz ujmując – wokół rynku czerwonego barwnika ukonstytuowało się nasze państwo. Profesor Antoni Jakubski dowodzi, że nie było to pierwsze państwo, które urządzone zostało wokół takiego rynku, bo też i czerwiec polski nie był w całej historii świata jedynym źródłem czerwonego barwnika. Zaskakujące jest to, jak ważny był to surowiec i jak poszukiwany, skoro organizacje zajmujące się jego pozyskaniem potrafiły stworzyć organizm polityczny dla ochrony tego rynku.

Tak to trzeba opisać, nie inaczej – państwa powstają dla ochrony lokalnych rynków eksportujących poszukiwane towary na inne, odległe rynki. Siła i potęga państwa zależeć więc będą od ilości rynków, które potrafi ono kontrolować oraz od tego, jak bardzo potrzebny jest innym, dalekim rynkom dostępny na nich towar.

Gabriel Maciejewski

Dostępność:
średnia ilość
Czy królobójstwo ? Krytyczne studium o śmierci króla Stefana Wielkiego Batorego Herman Zdzisław Scheuring
Cena: 45,00 zł
szt.
Czy królobójstwo ? Krytyczne studium o śmierci króla Stefana Wielkiego Batorego Herman Zdzisław Scheuring

Wydawnictwo Klinika Języka

oprawa twarda

str. 348 format 155x230 mm

 

„Kapitał” Marksa jest potrzebny do tego, aby się na niego powoływać, a nie aby go obiektywnie studiować. To samo odnosi sie do tzw. „Federal Reserve Act” oddającego prawo do wypuszczania monety w Stanach Zjednoczonych grupie prywatnych banków, tzw. Bankom Federalnym, a więc w praktyce wielkim spekulantom finansowym. Obejmuje on cztery tysiące stron druku, a prezydent Wilson przeforsował go przez kongres, znając jego treść tylko ze sprawozdań swoich doradców finansowych, a przede wszystkim znanego nam pułkownika House’a – Żyda z pochodzenia. Czy wielu ludzi w Ameryce, czy też poza Ameryką, zna treść tego aktu, od którego zależy wartość dolara i ich dobrobyt? Czy znają go przede wszystkim ci, którzy przyjmują tego dolara jako wynagrodzenie za swoją pracę? A pomimo to jest on obowiązującym prawem i wydaje gospodarkę Stanów Zjednoczonych w ręce nieznanych spekulantów. To jest ta metoda drukowanej kurtyny, przez którą niepodobna się się przebić przeciętnemu człowiekowi.(…)

Wracając do polemiki pomiędzy lekarzami królewskimi, to kurtyna ta jest tym trudniejsza do przebicia, że nie jest zawarta w jakimś tomie czy tomach – w każdym razie nie wiadomo mi o tym, aby została w ten sposób opublikowana. Poszczególne jej części są porozrzucane po rozmaitych bibliotekach, niektóre w ogóle trudno osiągalne – jak się na to skarżą historycy – a ponieważ jedno pisemko przeczy drugiemu, dojście do jakiejś ostatecznej konkluzji staje się w ogóle niemożliwe. Nie można się też dziwić, że z tego galimatiasu nie da się nawet wyłowić takiego – zdawałoby się prostego szczegółu, czy Simonius był, czy też nie był obecny przy sekcji zwłok króla. Prof. Szumowski twierdzi, nie informując zresztą czytelnika, na jakiej podstawie, że Simonius nie był przy niej obecny, a jednak cytuje opis jej przebiegu z pisma Simoniusa „Stefani Regis sanitas, vita medica aegritudo, mors”, wyjaśniając, że Simonius wiedział o sekcji tylko z opowiadania.

Fragment tekstu

 

Dostępność:
średnia ilość
  • nowość
Dekret kasacyjny z oku 1819 Ks. Fanciszek Borowski
Cena: 40,00 zł
szt.
Dekret kasacyjny z oku 1819 Ks. Fanciszek Borowski

Klinika Języka

oprawa twarda

str. 276 format 155x227 mm

 

Do przeprowadzenia ewakuacji, podobnie jak przedtem do okupacji, wyznaczeni byli dwaj komisarze: duchowny i świecki. Po przyjeździe do klasztoru ogłaszali zakonnikom reskrypt o uposażeniu i sporządzali listę osób, którym przysługiwała kompetencja z Funduszu Religijnego. Pensje wypłacały kasy wojewódzkie za okazaniem kwitu zaświadczonego przez policję. Przełożony mógł zebrać kwity wszystkich członków konwentu i w ich imieniu odebrać wypłatę. Pensja przysługiwała od 1 lipca 1820 roku. Podczas ewakuacji każdy zakonnik informował komisarzy o swoich zamiarach na przyszłość. Komisarze pakowali wszelkie srebra, kosztowniejsze aparaty liturgiczne i te opieczętowane odsyłali do Deputacji za pośrednictwem Komisji Wojewódzkiej. Aparaty drugorzędnej jakości mieli obowiązek odesłać do biskupa, zostawiając wszakże na miejscu ilość potrzebną do spełniania funkcji liturgicznych. Jeżeli zakonnicy zostawali w klasztorze, rezerwowano dla nich konieczną ilość sprzętów klasztornych i narzędzi gospodarczych, nadwyżkę sprzedawali komisarze przez licytację. O ile klasztor był opuszczony przez dotychczasowych mieszkańców, licytacji podlegały wszystkie ruchomości. Pierwszeństwo w kupnie dawała Deputacja dzierżawcom folwarków, z podwyższeniem jednak za ten przywilej 10% wartości szacunkowej przedmiotu. Nie wymagało to dodatkowych zajęć, gdyż wszystkie ruchomości były oszacowane przez ekspertów podczas lustracji. W protokóle ewakuacyjnym dawali komisarze swoją opinię co do ewentualnego przeznaczenia kościoła i budynków przyklasztornych: czy nadają się na jakiś skład, założenie fabryki, na sprzedaż przez licytację, czy tylko na rozbiórkę. Tam, gdzie zakonnicy mieli nadal zajmować pomieszczenia klasztorne, komisarze dawali opinię o kosztach konserwacji, koniecznych naprawach i sposobach dozoru na wypadek, gdyby zgromadzenie opuszczało gmachy.

Fragment tekstu

Dostępność:
średnia ilość
Dzieje górnictwa i hutnictwa na Górnym Śląsku do roku 1806 Wojciech Zaleski
Cena: 79,00 zł
szt.
Dzieje górnictwa i hutnictwa na Górnym Śląsku do roku 1806 Wojciech Zaleski

Wydawnictwo Klinika Języka

oprawa twarda

str. 586 format 155x230 mm

 

Są takie książki, które można by nazwać kamieniami węgielnymi. Oto jedna z nich – Dzieje górnictwa i hutnictwa na Górnym Śląsku do roku 1806. Napisał ją Wojciech Zaleski, działacz narodowy, historyk i ekonomista, autor innej pomnikowej, nie wznawianej nigdy w zasadzie pracy zatytułowanej „Tysiąc lat naszej wspólnoty. Społeczne i gospodarcze dzieje narodu”. Jestem głęboko przekonany, że bez znajomości tych dwóch książek nie można w ogóle mówić o historii Polski i historii regionu. To są prace podstawowe, które powinny znaleźć się w kanonie lektur – jedna dla licealistów, druga dla studentów historii. Jeśli się tam nie znajdują to znaczy, że cały system nauczania historii w Polsce jest skrzywiony ideologicznie i zaprogramowany marksistowsko. I to w trzydzieści lat po rzekomym upadku komuny. Można uznać moje rozważania za naiwne i prostoduszne, nie można jednak za takową uznać książki Zaleskiego o górnictwie i hutnictwie na Śląsku. A skoro tak jest musiała być ona i musi być nadal zamilczana. Myślę, że powinniśmy przerwać to milczenie i zacząć głośno dyskutować jej treść. Po kolei, małymi fragmentami. Być może, a mam nadzieję, że to nam się uda, przy udziale specjalistów od wydobycia znających się na rzeczy lepiej niż internetowi publicyści. Dziś oto oddajemy w Państwa ręce tę niezwykłą książkę. Jest to druk rzadki, a jego przygotowanie nie było sprawą prostą. Stąd też i niewielki nakład, a także niemała cena. Nie można jednak, o tym też jestem przekonany, degradować książek prof. Zaleskiego i nie można degradować problematyki, którą one poruszają.

Gabriel Maciejewski Coryllus

Dostępność:
średnia ilość
Historia Katalonii tekst Javier Barraycoa i Manuel Acosta rys. Juan Alonso
Cena: 30,00 zł
szt.
Historia Katalonii tekst Javier Barraycoa i Manuel Acosta rys. Juan Alonso

Klinika języka 

oprawa twarda

 

Przed Państwem wydawnictwo zupełnie niezwykłe. W dobie uporczywej promocji katalońskiego separatyzmu, wydaliśmy komiks, którego autorami są dwaj hiszpańscy lojaliści, udowadniający w swoich publikacjach, że historia Katalonii jest organicznie związana z historią Hiszpanii. Komiks ten był już oprotestowany przez środowiska separatystyczne, ale – na szczęście – większość zwolenników odłączenia Katalonii od Korony Hiszpańskiej go zlekceważyła. Dlaczego ten piękny, przekrojowy album jest dla nas w Polsce, a także dla mnie osobiście, tak istotny? We wstępie autorzy cytują takie oto zdanie jednego z najwybitniejszych katalońskich historyków:

Historia jest życiem w całej swej złożonej różnorodności. Dlatego też nie czujmy się uwiązani żadnymi założeniami apriorystycznymi ani w metodzie, ani w spekulacji, ani też nie posługujmy się nimi w formułowaniu wniosków... Starajmy się uchwycić żywą tkankę przeszłości, stawiając na pierwszym miejscu zainteresowania i pasje zwykłego człowieka

To są, jak wszyscy dobrze wiedzą założenia badawcze, które w Polsce spotkałyby się z jawnym szyderstwem, jeśli nie szykanami i wykluczeniem ze środowiska. To są wręcz rzeczy niemożliwe do pomyślenia. Teraz już jasno i wyraźnie widzimy, czym historia Katalonii i Hiszpanii różni się od historii Polski. Tam spór, nawet jeśli bardzo ostry, jest jawny i nikt nie neguje jego istnienia. W Polsce historia jest zabetonowana przez socjalistów i ich spadkobierców z najgorszej stalinowskiej szkoły. Tam uosobieniem opresji i cenzury było centralistyczne państwo generała Franco, którego my w Polsce postrzegamy jako szermierza wolności i swobód. Czynimy to, porównując sytuację powojenną w Hiszpanii, jakże sympatyczną z naszej perspektywy i mało dolegliwą, z naszą lokalną opresją, która zdewastowała nie tylko życie codzienne, nie tylko tradycję, ale także historię. Nie ma w Polsce ani jednego uczonego, który stanąłby przed kamerami i powiedział głośno:

Starajmy się uchwycić żywą tkankę przeszłości, stawiając na pierwszym miejscu zainteresowania i pasje zwykłego człowieka

Byłaby to dla niego śmierć zawodowa. Dlatego właśnie – by wszyscy dokładnie zobaczyli tę różnicę – zdecydowaliśmy się wydać ten komiks.

Dostępność:
średnia ilość
Ignacy Mościcki Autobiografia
Cena: 30,00 zł
szt.
Ignacy Mościcki Autobiografia

Wydawnictwo Klinika Języka

oprawa twarda

str. 270 + zdjęcia format 155x230 mm

 

Niezwykła, po raz pierwszy opublikowana bez skrótów i komentarzy autobiografia prezydenta Ignacego Mościckiego, obejmująca lata, kiedy walczył on w szeregach rewolucji socjalistycznej, a także pracował na zachodzie – w Anglii i Szwajcarii, nad swoimi wielkimi patentami.

Dostępność:
średnia ilość
Jeszcze się spotkamy Wspomnienia z zesłania w Kazachstanie Stanisław Złotkowski
Cena: 35,00 zł
szt.
Jeszcze się spotkamy Wspomnienia z zesłania w Kazachstanie Stanisław Złotkowski

Wydawnictwo Klinika języka

oprawa twarda 

str. 300 

 

W Augustowie rządzili już Sowieci. Naszą rodzinną ziemię augustowską nazywali Zachodnią Białorusią. Od razu po naszym przyjeździe z Lubieszowa wujek Romanowski oznajmił nam, że do naszego domu przychodzili enkawudziści i pytali o ojca. Wujek powiedział im, że pojechał po rodzinę na wieś, nie wie, gdzie, ale niedługo powinien przyjechać. Przykazali, żeby po powrocie zgłosił się do tutejszego biura NKWD. Wiadomość ta wszystkich nas bardzo zatrwożyła, gdyż wezwanie do stawienia się w NKWD szefa przedwojennej policji powiatowej mogło oznaczać tylko jedno: więzienie, łagry, katorgę, a nawet śmierć przez rozstrzelanie. Ojciec doskonale o tym wiedział i rozmyślał nad tym, jak ma postąpić, ale właściwie dużego wyboru nie miał. Co życzliwsi sąsiedzi radzili, aby uciekał. Ale dokąd? Cała Polska jest już zajęta przez Niemców albo Sowietów. Najbliżej jest Litwa, ale ona również nie jest przyjazna dla Polski. Bezpiecznego schronienia nigdzie już nie ma. To, co teraz dzieje się w Polsce to tylko początek wielkiej wojny światowej, która obejmie całą Europę, a może nawet i cały świat – tak mówił ojciec. Uważał, że zawarty pakt trójstronny, czyli oś Berlin-Rzym-Tokio nie wróży, aby na Polsce wszystko się zakończyło. Teraz doszedł jeszcze Związek Radziecki. Wszyscy oni pragną panować nad całym światem. Faszyzm z jednej strony, a komunizm z drugiej. Jesteśmy wobec tych wydarzeń bezsilni.

Fragment tekstu.

Dostępność:
średnia ilość

Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka »

Cenniki do pobrania

Newsletter

Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.

Statystyki

Products stats:
861
Categories stats:
68
New products stats:
5
On sale stats:
0

Waluty

Wersje językowe

Sklep jest w trybie podglądu
Sklep internetowy Shoper.pl